Nostalgia Stron

Guy Burt - Bunkier


O książce

Tytuł: Bunkier
Autor: Guy Burt
Tytuł oryginału: After the Hole
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 188

Krótki opis treści

Kilkoro nastolatków, uczniów elitarnej szkoły gdzieś w Anglii, zgadza się wziąć udział w "eksperymencie z rzeczywistością".

Ich rodzice myślą, że pojechali na szkolną wycieczkę, nauczyciele są przekonani, że zostali w domu, a oni decydują się spędzić trzy dni zamknięci w Bunkrze, zapomnianej piwnicy jednego z nie używanych budynków starej szkoły. Z Bunkra można się wydostać tylko po drabinie.

Z początku wszyscy świetnie się bawią; podoba im się, że zagrają na nosie zarówno nauczycielom i kolegom, jak i rodzicom. Czas upływa na wygłupach i popijaniu. Kiedy jednak mijają umówione trzy dni, a drzwi pozostają zamknięte, "eksperyment" przybiera zaskakujący obrót - beztroska zabawa nastolatków przeradza się w krwawy koszmar. Co naprawdę wydarzyło się w Bunkrze? I wcześniej, zanim uczestnicy "eksperymentu" zeszli do ponurego lochu? To czytelnik musi sam wydedukować. Chociaż w powieści mamy do czynienia z zobiektywizowanym narratorem oraz relacją jedynej osoby, która wyszła z Bunkra żywa, nigdy tak naprawdę nie dowiadujemy się, co tam zaszło.

źródło opisu - lubimyczytac.pl

Moje wrażenia

"Bunkier" to krótka, bo licząca zaledwie 188 stron powieść należąca do gatunku thrillerów. Nie miałam względem niej wygórowanych oczekiwań - ot, taka książka na jeden wieczór. Nie spodziewałam się, że wywrze na mnie takie wrażenie. Koncepcja jest prosta - eksperyment społeczny, prowadzony przez pomysłowego kolegę, zdaje się być doskonałą okazją na krótki urlop od nudnej szkolnej rzeczywistości. Co może pójść nie tak?

Autor powoli rysuje intrygujący portret psychologiczny uwielbianego przez wszystkich chłopaka. Co ciekawe, samego Martyna poznajemy wyłącznie przez opisy i wspomnienia innych osób. W ich oczach Martyn jawi się jako psychopata, pod otoczką doskonałego ucznia i dobrego kolegi. Swą prawdziwą naturę skrywa on bowiem doskonale. Na tyle dobrze, że nikt nie mógł przewidzieć jego prawdziwych intencji. Bardzo dobrze ujęte zostały zachowania i odruchy osób przebywających w bunkrze. Początkowo wszystko jest dla nich dobrą zabawą, ale z czasem dominują inne uczucia... Atmosfera gęstnieje, a napięcia i konflikty narastają.

W pierwszych rozdziałach dość poważną rysę stanowi język, jakim operuje autor. Wypowiedzi bohaterów jedynie irytują, a historia zdaje się być dość banalna, ale da się przez to przebrnąć. Dość szybko przywykłam i przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie, w momencie gdy akcja nabiera tempa, a profile bohaterów głębi. Zresztą, w dalszych rozdziałach jest też coraz lepiej pod względem językowym.

Czytając, nie spodziewałam się, że wystawię tej książce tak entuzjastyczną ocenę. Przez większość czasu fabuła posuwa się do przodu powoli. Zdawać by się mogło, że autor już niczym czytelnika nie zaskoczy, a wtedy... Błyskotliwe zakończenie - zaledwie kilka stron, które wywracają całą historię do góry nogami. Można było spodziewać się wiele, ale z pewnością nie tego, a mimo to widać wyraźnie, że przez cały czas autor do "tego" właśnie zmierzał. Wszystko składa się w jedną całość i nabiera zupełnie innego, niebanalnego sensu. Mam ochotę przeczytać jeszcze raz, by - uzbrojona w obecną wiedzę - spojrzeć na wszystko z innej strony. Zakończenie tej książki gwarantuje głęboką satysfakcję czytelnika.

Wykonanie jest dobre, ale nie bez skaz. Widać wyraźnie, iż "Bunkier" jest debiutem Guya Burta, który miał zaledwie osiemnaście lat w momencie pisania tej powieści. Mimo to, widoczne niedociągnięcia w warsztacie autora są w pełni rekompensowane świetnym pomysłem. Wciągająca koncepcja i końcowy zwrot fabularny sprawiły, że wspominam tę niepozorną lekturę bardzo dobrze.

Moja ocena: warto poznać.
*

Czy ja obiecałam, że będę pisać krótsze recenzje?... Chyba nie potrafię.
Ostatnim razem obiecałam też, że pokażę, czym się teraz zajmuję - ale to również nie wyszło mi tak, jak planowałam. Możecie zobaczyć, klikając tutaj - mój fanart z Wiedźmina. Jakiś czas temu sprawiłam sobie tablet graficzny i trochę się nim bawię. Od kilku lat używałam Photoshopa, ale nie miałam pojęcia, że tak wielu funkcji nawet nie znam! Zupełnie na nowo odkrywam pędzle, warstwy i narzędzia. Fajna sprawa, polecam :)
sobota, 15 sierpnia 2015 |

22 komentarze:

  1. Fabuła ciekawa, a okładka intrygująca, więc z pewnością dam tej książce szansę. Poza tym nie przeraża ona zbytnio swoją objętością, co także oceniam na korzyść tej pozycji wydawniczej ;)

    Pozdrawiam,
    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wstawiłam okładkę angielskiego wydania, bo polskiego niestety wyjątkowo mi się nie podoba i raczej działa na niekorzyść książki, a chciałam ją polecić :<

      Usuń
  2. Jeżu, jeżu kolczasty, jaki piękny fanart! :O Po prostu jest emejzing! :O
    Recenzja powinna być krótka, jeśli jej autor powiedział już wszystko, co mógł, jeśli natomiast leje wodę na potęgę, cóż, wówczas robi się długaśna i jej nie czytam, ale Twoja taka nie jest :) Szybko ją się przeczytało i mówiła o czymś, nie była pustymi frazesami. Mogę się tylko doczepić, że źle użyłaś apostrofu "Guy'a" - w Polsce przeczytamy końcówkę, jako "ja", więc apostrof jest on zbędny, pojawia się wtedy, gdy y (lub cosik innego) jest nieme, jak w Harry'ego, ale już już z Harrym. Po książkę sięgnę, skoro obiecujesz, że zakończenie będzie ta świetne, a ilość stron mnie zdecydowanie też do lektury przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3
      Wolałabym pisać trochę krótsze recenzje bo wiem, że takie się lepiej czyta, a właśnie chciałabym też uniknąć tego lania wody (zdarza mi się). Chcę ująć w słowa kilka myśli i zanim się spostrzegę, tekst ma długość jak zwykle. A czasem jeszcze muszę coś wyciąć ;d
      O, dzięki za tę wskazówkę. Myślałam nad tym i oczywiście wybrałam złą opcję :D

      Usuń
  3. Książka zapowiada się bardzo ciekawie i myślę, że kiedyś wpadnie w moje ręce.
    Długość recenzji (pod warunkiem, że tylko tyle miałaś do powiedzenia) jest idealna :) Ogółem blog bardzo bardzo mi się podoba i jest przejrzysty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :) cieszę się, że blog jest przejrzysty. Książkę jak najbardziej polecam!

      Usuń
  4. Stron rzeczywiście niewiele, za to jestem bardzo ciekawa zakończenia tej książki. Jak będę miała okazję, to na pewno po nią sięgnę. A Twój rysunek jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, zdecydowanie :) Bardzo dziękuję!

      Usuń
  5. Ciekawe to :) Chętnie bym przeczytała.
    Fanart świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi :)
      Przeczytaj, warto :) zwłaszcza, że jest to relatywnie krótki tekst.

      Usuń
  6. Jako że jestem świeżo po lekturze pierwszej książki z sagi o Wiedźminie, musiałam podejrzeć Twojego fanarta. Jest świetny! Masz do tego smykałkę :)
    Co do "Bunkra", to już dawno recenzja żadnej książki nie zaciekawiła mnie w takim stopniu jak ta. Uwielbiam takie przesycone grozą i tajemnicą historie, a sam fakt, że autor zamieścił swoją na stosunkowo niewielkiej liczbie stron przemawia na jej korzyść - po co rozwlekać akcję w nieskończoność? No i zaintrygował mnie fakt, że Burt był tak młody przy pisaniu tej powieści. To się ceni, bo jak widać miał pomysł i dobrze go wykorzystał, o czym świadczy Twoja opinia. Przeczytam na pewno, gdy tylko znajdę okazję.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;)
      Fakt, autor miał bardzo ciekawy pomysł i jego wykonanie też jest warte uwagi. Ta książka wzbudziła we mnie takie dziwne, ale pozytywne uczucie :)

      Usuń
  7. Hm, rozwalające system zakończenie? Też czytałam ostatnio taki thriler, w którym na ostatnich stronach maskę zdejmuje ktoś pozornie znajdujący się w tle... Mam problem z takimi książkami, bo przez większą część lektury się nudziłam, a na zakońćzenie autor zaserwował coś niesamowitego. Ale ta książka jest krótka, może kiedyś spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie książka bynajmniej nie znudziła, choć - z racji miejsca akcji - nie działo się zbyt wiele. To bardziej thriller psychologiczny, a zakończenie to wisienka na torcie ;)

      Usuń
  8. Przecież ta recenzja jest króciutka :D Serio :P Hmm, nie wiem, muszę się zastanowić nad pozycją, bo pomysł fajny i w ogóle, ale ostatnio nie ciągnie mnie do thillerów ^^ Zapiszę sobie jednak tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. króciutka? nie, jak na mnie - standardowa ;) a chciałam pisać bardziej zwarte recenzje. Cóż.

      Usuń
  9. Jeśli się nie mylę, to jest także też film nakręcony na podstawie tej książki. :)
    Już od dawna chciałam się za nią zabrać, i chyba w końcu mi się to uda. ;)
    http://zadumam.blogspot.com/
    http://jannaphotos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jest film :) choć podobno trochę się różni. Nie wiem, nie oglądałam.

      Usuń
  10. Poszukam :) Lubię ten gatunek.

    OdpowiedzUsuń

Szablon, nagłówek i treść są własnością bloga Nostalgia Stron.

Kontakt: nostalgiastron@gmail.com