Nostalgia Stron

John Marsdeen - Wojna się skończyła, walka wciąż trwa


O książce

Tytuł: Wojna się skończyła, walka wciąż trwa
Autor: John Marsdeen
Tytuł oryginału: While I live
Cykl: Kroniki Ellie (część 1)
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 18 lutego 2013
Liczba stron: 304

Krótki opis treści

Liczyliśmy na spokój. Ale kiedy opadł bitewny kurz okazało się, że teraz o wiele trudniej rozpoznać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Przekonałam się też na własnej skórze, że nasze czyny przynoszą czasem konsekwencje, których nie da się przewidzieć – i którym nie jesteśmy w stanie zapobiec…

Książki Johna Marsdena to fenomen. Powieści o grupie nastolatków, którzy walczą z tajemniczym wrogiem atakującym Australię otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. W USA znalazły się na liście najlepszych książek dla młodzieży, a w Szwecji na pierwszym miejscu na liście książek polecanych przez nastolatków. W Polsce również stały się bestsellerami.

Jeśli staniesz do walki, możesz wygrać albo przegrać. Jeśli nie będziesz walczyć, przegrasz na pewno.

źródło opisu - lubimyczytac.pl

Moje wrażenia

John Marsden ma niesamowity dryg do pisania. W prostych słowach oddaje milion uczuć, jednocześnie zachowując lekką formę. Nie dziwi fakt, że jego cykl "Jutro", opowiadający o losie grupy australijskich nastolatków w czasie fikcyjnej wojny, odniósł znaczny sukces wśród czytelników na całym świecie.

Trudno byłoby mi pisać o tej książce, nie wspominając o poprzednich częściach. Bo choć seria nazywa się teraz inaczej, to w gruncie rzeczy ósma część "Jutra". Tak jest skonstruowana, że można oczywiście czytać o losach Ellie po wojnie bez znajomości jej przeżyć w czasie najazdu, ale w ten sposób powieść zbyt wiele traci. Nie można wtedy w pełni zrozumieć jej trudności w powrocie do normalnego życia. Bo choć "wojna się skończyła, walka wciąż trwa" i nie sposób przejść nad tym do porządku dziennego. Pokój między zwaśnionymi stronami jest bardzo nietrwały i wciąż zdarzają się ataki. Celem jednego z takich napadów stała się rodzina Ellie; farma Lintonów mocno ucierpiała i jej przyszłość stanęła pod znakiem zapytania.

O wiele mniej akcji, co zrozumiałe; nie oznacza to jednak, że nic ciekawego się nie zdarzyło Przeciwnie - znów trochę się dzieje, choć tym razem nie wszystko mi się podobało. Pewne ważne wątki zdają się być niedokończone, bądź też opisane bez większych emocji. Relacje głównej bohaterki z przyjaciółmi nie są już tak skomplikowane i interesujące. Niektóre tematy z kolei, jak na mój gust, doszczętnie wykorzystane - wolałabym pominąć nieistotne dla fabuły (i nieco nudnawe) opisy przyziemnych czynności, na szczęście nie było tego dużo. Na wielu stronach akcja stała w miejscu - a nie jest to objętościowo gruba książka. Trochę brakuje napięcia, do którego seria "Jutro" mnie przyzwyczaiła.

Autor w dalszym ciągu buduje sylwetki bohaterów w niezwykły sposób. Wyraziste, wielowymiarowe charaktery, które dają się polubić (bądź nie). Narratorka w szczególności zyskuje sympatię. Ellie jest niesamowicie autentyczną postacią, czuję się, jakbym ją znała. Jej uczucia są w pełni zrozumiałe. Trudne wybory, przed jakimi staje dziewczyna, i towarzyszące temu niepokój i niepewność wzbudzają żywe zainteresowanie jej losem.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni; wciąż można dostrzec to, co czyniło "Jutro" wyjątkowym, choć już z mniejszą intensywnością. Mam wrażenie, że autor sam zmęczył się już tą historią. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby, gdyby została ona ucięta wraz z zakończeniem wcześniejszej serii. Niewątpliwie był pomysł, ale jego potencjał nie został wykorzystany. Pomimo lekkiego pióra Johna Marsdeena i jego daru do opowiadania, w całości coś zgrzyta, jakby pewne elementy nie zostały dopracowane. Książka wzbudziła we mnie pozytywne uczucia wyłącznie z czystego sentymentu. Owszem, czyta się błyskawicznie i bardzo miło, ale wymagam więcej. To jednak lektura na jeden wieczór.

Moja ocena: dla fanów serii.
*

Dzisiaj mam dla Was tylko króliczka.
wtorek, 18 sierpnia 2015 |

15 komentarzy:

  1. Na tej książce skończyłam swoją przygodę z tą serią. Autor na siłę przeciągał to wszystko i już raczej nie będę sięgać po pozostałe dwa tomy.
    A króliczek piękny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, też czuję, że to takie przeciąganie na siłę.
      :)

      Usuń
  2. Świetnie piszesz :*
    Ja "Jutra" jeszcze nie czytałam, mam ogromne wątpliwości - jedni zachwycają się tą serią, drudzy mówią, że zabranie się za nią było ogromnym błędem. Boję się, że tylko zmarnuję czas :/
    Pozdrawiam i zapraszam na patbooks.blogspot.com!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję! :)
      Nie sądzę, by był to czas zmarnowany :) czyta się bardzo przyjemnie, i nie jest to typowa głupiutka młodzieżówka, niesie ze sobą jakieś wartości.

      Usuń
  3. Słyszałam wiele o tej serii, ale jakoś nie mogłam się przekonać do czytania. Zresztą po "Szklanym tronie" muszę sobie zrobić przerwę od młodzieżówek, bo już mnie męczą ;P
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę się przekonać..

      Usuń
    2. Na szczęście "Jutro" znacznie różni się od "Szklanego tronu" :)

      Usuń
  4. Moja przygoda z panem Marsdenem skończyła się chyba po drugim czy trzecim tomie "Jutra". Pewnie kiedyś wrócę, ale kto wie kiedy? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam tę serie i byłam zachwycona. I w sumie nie umiem wytłumaczyć dlaczego jej jeszcze nie skończyłam ^^ Niekiedy tak własnie jest, że autorzy konturują jakąś historie trochę na siłę. Czasem to zdaje egzamin, a czasem nie. Ale najważniejsze, że w tym przypadku większej tragedii nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie również niektóre opisy czynności życiowych nudziły. Jednak i tak byłam zachwycona, mimo że czuło się, że autor ciągnie serie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam Jutra i raczej go nie przeczytam. To samo tyczy się zrecenzowanej wyżej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie niestety seria kompletnie do siebie nie przekonała i przestałam czytać po drugim tomie ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie im dalej, tym lepiej :) pierwsze tomy były dla mnie nieco słabsze, niż kolejne.

      Usuń
  9. Cóż, na razie muszę podziękować - ufam Ci, kiedy mówisz, że bez znajomości wcześniejszego cyklu ta książka nie jest w odbiorze tak pełna, jak po zapoznaniu się z wcześniejszymi tytułami. A ja całe "Jutro" mam jeszcze przed sobą; słyszałam dobre opinie o tej serii, dlatego pewnie się kiedyś przekonam, czy to coś dla mnie.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. O serii słyszałam wiele, jednak temat mnie za bardzo nie interesuje :X
    Pozdrawiam ;**
    http://lakaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon, nagłówek i treść są własnością bloga Nostalgia Stron.

Kontakt: nostalgiastron@gmail.com